Stres!

Zbliża się termin ślubu? Zatem planujesz, działasz, dopinasz całość na przysłowiowy ostatni guzik. Wreszcie nadchodzi wymarzony dzień. Wszystko gotowe: suknia, fryzura i makijaż. Wyglądasz idealnie.

A tu nagle stres.

Nieważne, czy mały czy duży. Niepokój paraliżuje, a Ty zaczynasz wyobrażać sobie sytuacje, które wcale się nie wydarzą. Boisz się, co będzie, gdy nadepniesz na suknię, gdy zaplącze się język podczas składania przysięgi, albo gdy zapomnisz wstać lub usiąść w kościele - w końcu to na Ciebie będą skierowane wszystkie spojrzenia.

Twoje obawy dotyczą też wesela. Potknięcie przy pierwszym tańcu, albo rozlana zupa na sukni ślubnej. No i oczywiście niepewność co do humoru gości.

Stres jest reakcją organizmu na nowe, absolutnie wyjątkowe wydarzenie w Twoim życiu. To normalne. Zdenerwowanie Pani Młodej widzę czasem przez obiektyw aparatu, a słowa w rodzaju „proszę się nie stresować” nie działają. Mam za to sposób, który pomoże obniżyć poziom złych emocji do rozsądnego minimum.

Najlepiej myśleć o bliskich osobach, które ceremonię zaślubin mają już za sobą. O kimś z kręgu rodziny lub znajomych. Niech będą dla Ciebie wzorem. Skoro oni dali radę, to Ty również. Weź głęboki oddech. Nie jesteś przecież pierwszą na świecie Panną Młodą. Przed Tobą wychodziły za mąż tysiące - ba! - miliony dziewczyn i dały radę.

W dniu ślubu zapomnij o szczegółach, które już od Ciebie nie zależą. Wcześniej poświęciłaś temu wiele czasu, ale teraz skup się na sobie. Każda osoba, która pracuje przy Twoim weselu - fotograf, kelner, kucharz, DJ - wykona swoje zadania najlepiej, jak potrafi. Przecież dlatego je wynajęłaś.

No i pamiętaj, że drobne wpadki nie mają żadnego wpływu na całość ceremonii. Większość gości i tak niczego nie zauważy, a ci, którzy zauważą, zapomną zanim dobiegnie końca weselny obiad.

Podsumowując: nie unikniesz stresu, ale z pewnością możesz go znacznie zmniejszyć.